Do kogo należy demokracja? Relacja z konferencji "Democracy&Development"

30.11.2011

„Unia Europejska może pomagać w procesie demokratyzacji krajów arabskich, ale na naszych zasadach” – powiedziała Kinda Mohamadieh z Arab NGO Network for Development podczas konferencji „Democracy&Development”, która odbyła się 30 listopada w Warszawie. Uczestnikami konferencji byli aktywiści i aktywistki z krajów Afryki Północnej oraz Bliskiego Wschodu oraz przedstawiciele polskich organizacji pozarządowych zaangażowanych we współpracę rozwojową i wspieranie demokracji. Konferencja poprzedzała organizowaną przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych Konferencję wysokiego Szczebla na temat Współpracy UE z krajami Południowego Sąsiedztwa (1-2 grudnia, Warszawa).

Przedstawiciele organizacji i ruchów społecznych z krajów arabskich zgodnie przyznali, że zależy im na demokracji, ale wypracowanej samodzielnie przez ich społeczeństwa. Przenoszenie europejskich modeli demokracji na grunt arabski może okazać się nieskuteczne, choćby ze względu na kulturową specyfikę tych regionów, odmienną zarówno względem krajów Zachodu, jak i bardzo zróżnicowaną wewnętrznie. Europa mogłaby co najwyżej asystować w procesie budowania demokracji, bez narzucania gotowych rozwiązań. „Arabska wiosna była nie tylko wyrazem buntu społeczeństwa wobec opresji politycznych, ale też wobec panującego modelu ekonomicznego i społecznego” – mówi Kinda Mohamadieh, dyrektorka programowa Arab NGO Network for Development (ANND). Zdaniem Mohamadieh uwarunkowania pakietów pomocowych, proponowanych przez Unię Europejską, w dużej mierze służą podtrzymaniu tego modelu. Nie koniecznie prowadzą one do rezultatów rozwojowych, a wręcz mogą przeszkodzić w realizacji potrzeb społeczeństw tych krajów.

Za działaniami pomocowymi krajów europejskich często stoi założenie, że wzrost ekonomiczny idzie w parze z procesem demokratyzacji. Korelacja ta nie zawsze zachodzi, co pokazuje przykład krajów arabskich. Wiele z nich pomimo wzrostu gospodarczego wciąż boryka się z problemem nierównej dystrybucji zasobów. „Ten zawężony sposób rozumienia wolności obywatelskich jako wolności gospodarczej może wręcz zahamować rozpoczęty proces przemian społecznych w krajach arabskich.” – podkreśla Mohamadieh. Propozycja państw członkowskich dotycząca zaangażowania w proces demokratyzacji krajów arabskich Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, jest krytykowana również ze wsparcie kontrowersyjnych projektów w krajach rozwijających się oraz za brak przejrzystości (Publish What You Fund „Transparency Index”). Mustafa Haid, aktywista syryjski zaproponował, aby pomoc ze strony krajów europejskich polegała na przekazywaniu wiedzy i umiejętności z zakresu demokratycznych i pokojowych metod partycypacji obywatelskiej. Doświadczenie tworzenia podstaw państwa demokratycznego, samorządności i samoorganizacji z krajów Europy Środkowo-Wschodniej byłoby bardzo przydatne, choć niemożliwe do bezrefleksyjnego przetransmitowania na grunt arabski.

Nietrafne jest sprowadzanie demokracji jedynie do procedur demokratycznych, takich jak wolne wybory. Na problem ten zwrócił uwagę Haggag Nayel z Arab Program for Human Rights Activist (Egipt). Wybory to dopiero pierwszy krok. Często zdarza się, że okres powyborczy przynosi rozczarowanie, gdyż nowo wybrane władze wydają się nie odpowiadać na głos i potrzeby  obywateli. Proces demokratyzacji jest długotrwały, wymaga zmian w świadomości i powinien być wypracowany na podstawie dialogu ze wszystkimi grupami społecznymi. Zdaniem Profesora Bronisława Misztala (Community of Democracies) demokracja powinna być budowana na dotychczasowych strukturach oraz wykorzystując tradycyjne formy samorządności. Obce rozwiązania prędzej czy później zostaną odrzucone przez daną społeczność, która z biegiem czasu powróci do dotychczasowych form organizacji społeczeństwa.

W polityce rozwojowej Unii Europejskiej brak jest spójnej wizji i strategii działań z zakresu wspierania demokracji. Wiele z nich podejmowanych jest ad hoc, w odpowiedzi na aktualną sytuację. Ponadto często działania te nie są dostosowane do uwarunkowań kulturowych, oczekiwań i potrzeb zróżnicowanych wewnętrznie krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Niemniej o gotowości do zaangażowania w demokratyzację jest głośno zarówno w polskiej, jak i europejskiej polityce zagranicznej. W programie polskiej prezydencji czytamy: „w świetle ostatnich wydarzeń w Tunezji, Libii, Egipcie i innych krajach Południowego Sąsiedztwa polska prezydencja będzie zabiegać o współpracę oparta na partnerstwie, koncentrującą się na wspieraniu demokratycznej transformacji, budowie nowoczesnych struktur państwowych [...]”.

Jamie Balfour-Paul z Oxfamu podkreślił, że aby kraje arabskie traktowały Unię Europejską jako partnera, konieczna jest odbudowa zaufania, które Unia straciła współpracując z poprzednimi władzami autorytarnymi. Przykładem takich podwójnych standardów w polityce zagranicznej są Włochy, które wspierają reżim w Syrii, który według komisji śledczej ONZ ds. Syrii  dopuszcza się zbrodni przeciwko ludzkości. „Oczekujemy, że Unia Europejska będzie weryfikować, czy kraj trzeci, z którym podpisał lub planuje podpisać umowy międzynarodowe, przestrzega praw człowieka” - powiedział Mustafa Haid, aktywista syryjski, zaangażowany między innymi w monitoring aktów przemocy podczas pokojowych procesów w Syrii.

Kraje arabskie to obszar stosunkowo nowy dla polskich działań pomocowych. Obecnie zarówno Polska, jak i Unia Europejska znajduje się w okresie krytycznym, w którym powinna zbudować długofalową strategię w obszarze wzmacniania zmian społecznych, politycznych i gospodarczych zachodzących w Afryce Północnej i krajach Bliskiego Wschodu. Według Patryka Kugiel z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ”W kontekście obecnego kryzysu ekonomicznego istnieje obawa, ze wspieranie przez UE procesu demokratyzacji krajów arabskich może zastąpić wysiłki na rzecz walki z ubóstwem. Demokratyzacja nie jest tożsama z rozwojem i nie może być traktowane jako substytut współpracy rozwojowej.”

Polskie organizacje pozarządowe od wielu lat realizują projekty mające na celu szerzenie zasad dobrego i demokratycznego rządzenia, samorządności czy partycypacji społecznej. Zgodnie z zasadami skuteczności współpracy rozwojowej, Polska powinna docierać z pomocą tam, gdzie nasze doświadczenie i wiedza są adekwatne do potrzeb rozwojowych poszczególnych krajów. Czy mają to być kraje młodych demokracji czy kraje przed transformacją ustrojową? Czy nasze wsparcie ma polegać na tworzeniu wizji i dzieleniu się własną historią, czy na przekazywaniu wiedzy, instrumentów i instytucji demokratycznych? Być może odpowiedzi na te pytania pojawią się na konferencji Wysokiego Szczebla na temat Współpracy UE z krajami Południowego Sąsiedztwa (1-2 grudnia, Warszawa). Konferencja jest organizowana przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Komisję Europejską przy współpracy z Grupą Zagranica oraz innymi organizacjami społeczeństwa obywatelskiego.