Pomagając innym, pomagamy sobie - relacja z głównego panelu Grupy Zagranica w Miasteczku Schumana

14.05.2015

Polskie organizacje pozarządowe, chociaż w porównaniu z organizacjami krajów zachodnich są mniej doświadczone, starają się robić coraz więcej – przekonywali uczestnicy dyskusji o współpracy rozwojowej. Dyskusji ważnej, ciekawej i potrzebnej.

Odbywająca się corocznie z okazji Dnia Europy Parada Schumana i towarzyszące jej Miasteczko, to nie tylko okazja do barwnego pochodu, ale również do ważnych dyskusji i rozmów. Jak mówi Anna Radwan, prezes Fundacji Schumana, „Parada Schumana to miejsce, w którym mówi się o wyzwaniach stojących przed Europą. W tym roku przy okazji Parady Schumana chcemy pokazać, w jaki sposób Unia Europejska realizuje misję solidarności poza swoimi granicami”.

Wybór tematu nie tylko nie dziwi w trakcie Europejskiego Roku na Rzecz Rozwoju (o którym pisaliśmy tutaj), ale także dobrze wpisuje się w ogólnoeuropejskie debaty związane między innymi z falą migracji z krajów Afryki do Europy czy wojną na Ukrainie. Potrzeba świadomości odpowiedzialności Unii Europejskiej, a więc także Polski, za sytuację panującą poza jej granicami, wydaje się dziś być może bardziej widoczna niż kiedykolwiek.

Popularyzować i uczyć

Świadomość ta, na co wskazują badania, nie jest jednak w Polsce jeszcze tak mocno rozpowszechniona, jak można by sobie życzyć. I jak sobie rzeczywiście życzą osoby zajmujące się współpracą rozwojową – zarówno w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, jak i w organizacjach pozarządowych. Panele dyskusyjne przygotowane przez Grupę Zagranica, federację kilkudziesięciu polskich organizacji zajmujących się pomocą rozwojową, humanitarną oraz edukacją globalną, miały w związku z tym charakter zarówno naukowy, jak i popularyzatorski.

Stąd też, po ciekawym wystąpieniu Ambasadora Szwecji w Polsce, Staffana Herrströma, który nakreślił ideową perspektywę, w jakiej powinna funkcjonować współpraca rozwojową, uczestnicy pierwszej dyskusji skupili się na odpowiedzi na jej tytułowe pytanie: „Czym jest współpraca rozwojowa?”.

„Mądrze” zależy od nas

Nie poprzestali jednak wyłącznie na tym, wielokrotnie apelując o większe zainteresowanie i zaangażowanie się obywateli we współpracę rozwojową.

Jan Hofmokl z Departamentu Współpracy Rozwojowej MSZ wskazywał między innymi na potrzebę społecznej kontroli nad tym, w jaki sposób jest ona realizowana przez polski rząd: – Zarządzamy pieniędzmi podatnika, które staramy się wydawać najsensowniej, jak to możliwe – mówił, a odnosząc się w dalszej części rozmowy do wypowiedzi Omeny Mensach, dodał: – Nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że „należy pomagać mądrze”. Ale to „mądrze” zależy również od państwa, od tego, czy będziecie nas kontrolować i wpływać na to, gdzie rząd pomaga i w jaki sposób to robi.

Zgodził się z nim także Patryk Kugiel z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, wskazując, że wiele pieniędzy przeznaczanych w skali świata na pomoc rozwojową zostało „wyrzuconych w błoto”, w związku z czym namysł nad efektywnością ich wydatkowania jest niezwykle istotny. – A wszystkim zależy na tym, żeby te pieniądze wydawać efektywnie – przekonywał.

To rok przełomowy

Co do tego, czy polskie społeczeństwo rzeczywiście jest tym zainteresowane, swoimi wątpliwościami podzielił się Jan Bazyl z Grupy Zagranica, który już na wstępie swojej wypowiedzi wyraził radość z tego, że toczy się rozmowa na tak niszowy temat. – Jest to niemniej temat bardzo ważny, a dla takiego kraju jak Polska, wręcz coraz ważniejszy. Z roku na rok stajemy się krajem coraz bardziej zamożnym, ze względu na co mamy coraz większe zobowiązania wobec świata. Bo w skali świata Polska jest krajem bogatym.

Podkreślał to także Kugiel, dodając: – Współpraca rozwojowa nie jest działalnością charytatywną i nie wynika jedynie z naszego dobrego serca. Pomagając krajom rozwijającym się, pomagamy sobie. W długofalowej perspektywie jest to inwestycja w nasze bezpieczeństwo, bezpieczeństwo świata, w nasz rozwój gospodarczy – przekonywał, odnosząc się także do najbardziej aktualnych problemów: – To, co dzieje się na Morzu Śródziemnym, gdzie tysiące ludzi giną, starając się dostać do Europy, jest efektem rzeczywistości, którą staramy się zmieniać, właśnie poprzez udzielanie pomocy rozwojowej – wskazywał.

– Musimy tworzyć takie warunki w krajach afrykańskich, żeby ich mieszkańcy nie musieli z nich uciekać, ale mogli podejmować świadome decyzje migracyjne – dodał w tym kontekście Herrström. Hofmokl zwrócił również uwagę na inne powody, dla których tak istotne jest to, żeby o współpracy rozwojowej rozmawiać właśnie teraz. – Członkowie Organizacji Narodów Zjednoczonych właśnie w tym roku ustalają definicję biedy, która będzie obowiązywać przez najbliższe piętnaście lat. Właśnie teraz ustalają również, ile pieniędzy zostanie przeznaczonych na walkę z ubóstwem oraz na przeciwdziałanie zmianom klimatycznym – wskazywał. – To rok przełomowy.

Organizacje wyróżniają Polskę

W dyskusji nie mogło również zabraknąć wątku roli organizacji pozarządowych w realizacji celów polskiej współpracy rozwojowe. – Polskie organizacje pozarządowe, chociaż w porównaniu z organizacjami krajów zachodnich są mniej doświadczone, starają się robić coraz więcej – przekonywał Bazyl, prosząc jednocześnie o większe zainteresowanie ich działaniami. Wagę działalności organizacji podkreślał również Hofmokl: – Niezwykle ważny jest społeczny wymiar pomocy. Nieustannie powtarzamy, że tym, co wyróżnią polską pomoc w świecie, jest zaangażowanie w nią polskiego społeczeństwa za pośrednictwem organizacji pozarządowych – mówił przedstawiciel MSZ.

Oczywiście, organizacje pozarządowe działające na tym polu borykają się z wieloma problemami. Jak przekonują ich przedstawiciele, jednym z nich jest wciąż zbyt małe zaangażowanie i zrozumienie społeczeństwa dla ich działań. Swoista „schizofrenia” – jak to określił jeden z panelistów – pozwalająca Polakom uznawać nasz kraj za jedno z kluczowych państw europejskich, gdy domagamy się wpływu na losy Unii Europejskiej, a jednocześnie ciągle powtarzać, że jesteśmy społeczeństwem „na dorobku”, gdy oczekuje się od Polski większego zaangażowania się we współpracę rozwojową, w dużej mierze wynika – w ocenie uczestników dyskusji – z braków w świadomości. Do jej budowania zachęcali więc wszyscy dyskutanci.

Nadarza się okazja

Skoro bowiem Unia Europejska – poprzez Komisję Europejską oraz państwa członkowskie – przekazuje w skali świata najwięcej pieniędzy na pomoc rozwojową, to należy nie tylko być – do czego zachęcał Hofmokl – z tego dumnym, ale także warto wpływać na to, w jaki sposób są one wydatkowane. To w końcu także nasze pieniądze.

Za kilka tygodni rozpoczną się konsultacje społeczne nowej strategii współpracy rozwojowej przygotowywanej przez MSZ. To dobra okazja do tego, by zająć się tematem.

Relacja ukazała się pierwotnie na stronie ngo.pl. Jej autorem jest Ingacy Dutkiewicz.

Galeria zdjęć z  Miasteczka Schumana autorstwa Gabrieli Górskiej dostepna jest pod  tym linkiem.